Któż z nas nie zna opowieści o podróżach Guliwera? Jeśli nie z lektury książki, to choćby z animowanych filmów dla dzieci… Okazuje się jednak, że nasza wiedza o tej powieści jest fragmentaryczna, powierzchowna i niekompletna. Książka bowiem skrywa w sobie wiele podtekstów, ukrytych znaczeń i odniesień zarówno do sfery życia politycznego XVIII-wiecznej Europy, jak i do natury ludzkiej, głównie jej mrocznej części.
Z okazji Pierwszego Dnia Wiosny gościliśmy w bibliotece prof. Jakuba Lipskiego, kierownika Katedry Kultur i Literatur Anglojęzycznych Wydziału Literaturoznawstwa UKW, który opowiedział młodzieży bydgoskich szkół średnich o prawdziwym przesłaniu „Podróży Guliwera do wielu różnych narodów świata”, autorstwa Jonathana Swifta. Wykład nosił tytuł: „Podróże Guliwera – nie dla dzieci”.
Książka powstała 300 lat temu, a jej treść, miejscami lekko
skandalizująca, aktualna jest do dzisiaj. W trakcie wykładu młodzież miała okazję
posłuchać fragmentów powieści i obejrzeć co ciekawsze, związane z treścią
ilustracje. Prof. J. Lipski przeprowadził uczestników spotkania chronologiczne,
przez wszystkie etapy wędrówki głównego bohatera.
I tak najpierw znaleźliśmy się w części pierwszej, czyli krainie
Liliputów. Okazało się, że zawiera ona sporo aluzji politycznych, a opisane
przez J. Swifta mechanizmy władzy nadal funkcjonują we współczesnym świecie. Zwróciliśmy
także uwagę na sposób gaszenia pożaru przez Guliwera… Absolutnie nie nadaje się
do naśladowania. Kolejny etap wędrówki zawiódł nas do Brobdingnang, czyli
krainy olbrzymów. Tutaj naród angielski został porównany do „małych,
obrzydliwych robaków”, a ciało kobiety przedstawione w sposób daleki od
zachwytu czy poetyckiego uniesienia.
Prawdziwe smaczki i niespodzianki przyniosły nam kolejne
części. W Lapucie i krainach sąsiednich wraz z Guliwerem odwiedzamy sporo
ciekawych miejsc, w tym Wielką Akademię Lagadyjską. Okazuje się, że wielu
naukowców nie ma pojęcia o nauce, a znawcy prawa specjalizują się głównie w
jego naginaniu do własnych potrzeb. Ostrożnie należy podchodzić także do
lekarzy, zwłaszcza tych wielkich. Leczenie zwykłego ataku kolki przez znanego
profesora, za pomocą wielkiego miecha, może prędzej przyprawić o śmierć niż
uzdrowić. W tej części dowiadujemy się także, że opisując cudowną maszynę,
dzięki której „nawet największy nieuk będzie mógł za rozsądną opłatą i przy
niewielkim wysiłku cielesnym pisać dzieła, których przedmiotem jest filozofia,
poezja, polityka, prawo, matematyka i teologia, nie wspomagany przez geniusz i
wykształcenie” Jonathan Swift nieświadomie stał się prekursorem Chata GPT!
Ostatni rozdział „Podróży Guliwera”, czyli „Podróż do krainy
Houyhnhnmów”, mądrych i pięknych koni, którym służą przypominający ludzi
Yahoosi, to refleksja na temat podziałów, prześladowań, wszelakich idei
wypaczających pojmowanie człowieka jako istoty wolnej, której należy się
szacunek bez względu na rasę, narodowość, status społeczny czy pochodzenie.
Wykład miał charakter popularnonaukowy, dzięki czemu młodzi
ludzie mogli przyswoić sporo wiadomości na temat jednego z wiodących dzieł
literatury klasycznej w sposób jasny, prosty, ciekawy i z przymrużeniem oka. Aż
chce się napisać: prosimy o więcej!
Dziękujemy za obecność wszystkim licealistom z - III LO; V LO; VI LO w Bydgoszczy oraz współorganizatorowi - Wydziałowi Literaturoznawstwa UKW.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz